Ciemność. Zawsze mi towarzyszyła. Dzisiaj też. Biegłam przez las, rozpaczliwie starając się nie potknąć. Byłam pewna, że on to słyszy. Jak serce tłucze mi o żebra, dając znak, że dłużej już nie wytrzymam. Dyszałam ciężko. Moje stopy co krok łamały gałęzie, które leżały na ziemii. Jednak on poruszał się jak kot, zwinnie, cicho i szybko. Nie ucieknę. Mimo to, biegłam w ciemności, co rusz się potykając. Nie chciałam stracić życia. Jednak on był coraz bliżej. Po czym piekący ból w brzuchu. Kolana się pode mną ugięły, ulatywało ze mnie życie. Spojrzałam do góry, na gwiazdy. Wzrok miałam zamglony. Dłonią dotknęłam brzucha, po czym spojrzałam na nią. Cała we krwi. Mojej krwi? Już nie stałam. Leżałam na ziemi, niemalże pozbawiona życia.
~~~
Do mych uszu dochodziły różne słowa, nie miały one jednak żadnego sensu. Chciałam się podnieść i rozejrzeć, jednak nie miałam dość siły, by otworzyć oczy, nie mówiąc już o wstawaniu. Mogłam jedynie leżeć i słuchać słów, których nie rozumiałam. W końcu straciłam przytomność, ponownie.
~~~
Usłyszałam cichy jęk. Dość prawdopodobne, że to ja wydałam z siebie ten dźwięk.
- Obudziłaś się. - usłyszałam oschły głos. Otworzyłam jedno oko, po czym drugie. Stał obok mnie chłopak o brązowych włosach i szmaragdowych oczach. Zorientowałam się, że leżę, i to w miarę wygodnym łóżku...
- Kim jesteś? - powiedziałam ochrypłym głosem. Zdumiało mnie, jak suche było moje gardło. Ile dni tu leżałam? Nieznajomy przypatrywał mi się uważnie, wzrokiem wiercąc dziurę w mojej duszy.
- To moja kwestia. - westchnął w końcu, nie spuszczając ze mnie wzroku. - Kim jesteś i co tu robisz? - rzekł, nadal wiercąc dziurę w mojej duszy. No, dość duża już ta dziura.
- Ja... - w mojej głowie zastałam pustkę. Nie znałam własnego imienia, wieku, pochodzenia... Wymamrotałam coś pod nosem i podniosłam się.
- Amnezja. - chłopak pokiwał głową, po raz pierwszy odrywając ode mnie wzrok. - Znaleziono cię nieprzytomną w lesie, na granicy śmierci. Uratowaliśmy cię, a także... - zlustrował mnie od góry do dołu, zatrzymując wzrok na czubku mojej głowy - dodaliśmy parę ulepszeń. - dokończył, a ja odruchowo złapałam się za głowę. Natrafiłam na coś puchatego, miękkiego, wyrastającego z mojej głowy...
- Eeee. - mruknęłam, rozglądając się w poszukiwaniu lustra.
- Doprowadź się do porządku. Ubrania znajdziesz w szafie, a tam masz drzwi do łazienki. - nieznajomy kiwnął głową w stronę białych drzwi w kącie pokoju.
- Yhm. - nie wiedziałam zbytnio co powiedzieć, jednak ten uznał najwyraźniej, że nie potrzebuje nic więcej. Odwrócił się i wyszedł. Ja zaś udałam się do łazienki, w dalszym poszukiwaniu lustra.
- Co!? - wydałam z siebie zduszony krzyk, gdy zobaczyłam postać w lustrze... Którą podobno jestem ja. Stała tam dość wysoka dziewczyna, wyglądająca na 16 lat, z długimi, czarnymi włosami i szarymi oczami, oraz szczupłą sylwetką. Najdziwniejsze z mojego wyglądu, były... Czarne, tak, kocie uszy, i czarny ogon, którym machałam, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, od lewej do prawej, i od prawej do lewej. Przypatrywałam się temu w milczeniu.
~~~~~~~~~~~
Emm... Cóż... Mam nadzieję, że się spodobało... Wiem, piszę beznadziejnie, i nawet nie wiem do kogo to piszę... Ech XD
W każdym razie, mam nadzieje że się podobało... O ile ktokolwiek to przeczyta. XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz